Czy zdarzyło ci się poczuć bezradność, widząc ranne zwierzę i nie wiedząc, jak mu pomóc? Zwierzęta, dokładnie tak samo jak my, odczuwają ból i cierpienie, mają również swoje prawa i gdy zdarzy się wypadek drogowy lub inna sytuacja, w której zwierzę cierpi, naszym obowiązkiem jest mu pomóc. Niekoniecznie własnymi rękami, bo nie zawsze jest to możliwe, ale zawiadamiając jeden z wielu ośrodków ukierunkowanych na takie działania oraz służby zobligowane do udzielenia stosownej pomocy.
Czy zdarzyło ci się poczuć bezradność, widząc ranne zwierzę i nie wiedząc, jak mu pomóc? Zwierzęta, dokładnie tak samo jak my, odczuwają ból i cierpienie, mają również swoje prawa i gdy zdarzy się wypadek drogowy lub inna sytuacja, w której zwierzę cierpi, naszym obowiązkiem jest mu pomóc. Niekoniecznie własnymi rękami, bo nie zawsze jest to możliwe, ale zawiadamiając jeden z wielu ośrodków ukierunkowanych na takie działania oraz służby zobligowane do udzielenia stosownej pomocy.
Intensywny rozwój infrastruktury drogowej w ciągu ostatnich kilku dekad sprawia, że kolizje drogowe ze zwierzętami stały się realnym zagrożeniem tak dla zachowania bioróżnorodności, jak i dla bezpieczeństwa ruchu drogowego. Według policyjnego Systemu Ewidencji Wypadków i Kolizji w latach 2017–2019 (I półrocze) w Polsce doszło do 465 wypadków drogowych przy udziale zwierząt oraz zarejestrowano 62 293 kolizji z udziałem zwierząt! (dane z raportu NIK)
Zacznijmy od najważniejszego: kierowca, który potrącił zwierzę (domowe lub dzikie) ma ustawowy obowiązek udzielenia mu pomocy – artykuł 25 ustawy o ochronie zwierząt z dnia 21 sierpnia 1997 roku mówi o tym tak: „Prowadzący pojazd mechaniczny, który potrącił zwierzę, obowiązany jest, w miarę możliwości, do zapewnienia mu stosownej pomocy lub zawiadomienia jednej ze służb […].”
Tymczasem szacuje się, że zaledwie co czwarty kierowca biorący udział w kolizji z udziałem zwierzęcia, rzeczywiście zgłasza ten fakt oraz zabezpiecza ranne zwierzę. Takie zachowanie, w świetle przepisów, traktowane jest identycznie jak ucieczka z miejsca zdarzenia przy innych rodzajach kolizji i podlega karze aresztu lub grzywny (nawet do 5000 zł) [art. 37. Ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt]
Jeśli nie ty byłeś sprawcą wypadku, ale byłeś jego świadkiem, postaraj się zapisać numer rejestracyjny pojazdu, którym potrącono zwierzę – pozwoli to na identyfikację sprawcy i nałożenie na niego odpowiedniej kary. Jeśli zaś podróżując po prostu zauważyłeś na/przy drodze ranne zwierzę, również natychmiast zgłoś ten fakt odpowiednim służbom, a o ile to możliwe, sam zabezpiecz zwierzę i przewieź je do najbliższej lecznicy weterynaryjnej (w przypadku psa, kota czy małego zwierzęcia dzikiego np. jeża nie powinno być trudne) – uratujesz życie!
Odpowiednie służby, czyli kto?
Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, to gmina ma obowiązek opieki nad wszystkimi zwierzętami na jej terenie: domowymi i dzikimi. W zakres takiej opieki wchodzi zarówno opieka weterynaryjna w razie zdarzenia drogowego z udziałem zwierzęcia, jak i zapewnienie mu odpowiedniego schronienia. Gminy podpisują także umowy z podmiotami zobowiązującymi się do zapewnienia właściwego transportu rannych zwierząt.
W praktyce, gdy dochodzi do kolizji drogowej, często nie wiemy, na terenie jakiej gminy właśnie się znajdujemy. Stres związany z potrąceniem zwierzęcia nie ułatwia sprawnego reagowania i poszukiwania właściwych instytucji.
Sytuacje związane z zagrożeniem lub ratowaniem życia zwierząt zgłaszamy następującym służbom:
WYPADEK! – co zrobić tuż „po”?
Sytuacja komplikuje się, gdy w zdarzeniu ranne jest dzikie zwierzę, zwłaszcza duże np. jeleń czy łoś lub drapieżnik: wilk, ryś, lis itp. Małe ptaki i ssaki (np. jeże, wiewiórki), możemy sami zabrać z drogi. W tym celu zawsze należy użyć rękawic, koca lub innego kawałka materiału, który zabezpieczy nasze dłonie oraz pamiętać o zasadzie 3xC. Gdy ranne jest duże zwierzę, sami niewiele możemy zrobić. W pierwszej kolejności koniecznie powiadamiamy odpowiednie służb, a następnie zabezpieczamy miejsce zdarzenia i staramy się zapewnić zwierzęciu spokój i ciszę, czym zmniejszymy jego strach. Możemy je także okryć, zwłaszcza zakryć oczy – należy przy tym jednak zachować szczególną ostrożność, bo nawet z pozoru nieprzytomne zwierzę, może próbować poderwać się na nogi, raniąc nas przy tym np. porożem.
UWAGA: kiedy widzisz, że ranne zwierzę, jest bardzo zestresowane, a na twoją obecność reaguje dodatkowo nerwowo, odejdź i poczekaj w oddali na pomoc.
Jak reanimować psa czy kota?
Nie jest to, niestety, wiedza powszechna, a taką być powinna – dlatego każdy odpowiedzialny opiekun powinien postarać się odbyć szkolenie z tego zakresu, bo to może uratować kiedyś życie jego psa/kota lub innego stworzenia w potrzebie. Obecnie istnieje możliwość odbycia takiego kursu nawet w formie online, wystarczy tylko poszukać.
– ustami zwierzęcia (zakrywamy dodatkowo nozdrza) – metoda USTA – USTA
– lub nosem zwierzęcia (dodatkowo domykamy dokładnie jamę ustną) – metoda USTA – NOS [nie zalecana w przypadku ras brachycefalicznych]
Powyższe czynności opisują tzw. uproszczone RKO, bez użycia specjalistycznego sprzętu medycznego. Zachęcamy do obejrzenia filmu, który zobrazuje przedstawiony powyżej schemat pierwszej pomocy.
I pamiętajmy: zwierzę czuje ból i strach dokładnie tak jak, my. Dlatego gdy widzimy jego cierpienie, pomagajmy! – nikt nie zrobi tego za nas.